Jak wybrać dobrego coacha?

ŚREDNIA-GÓRA-CAR-RACING-CZAPKA-SALSA-COACHING
ALBO JAK SZYBKO I BEZ WYSIŁKU ZOSTAĆ COACHEM
Człowiek, który wyczuwa, że chciałby coś zmienić w swoim życiu bardzo często zachowuje się jak dziecko w mgle. Zdarzają się wprawdzie jednostki świadome tego co i jak chcą zmienić, co chcą osiągnąć, ale większość jedynie podświadomie odczuwa jakąś potrzebę, czasem niezadowolenie ze status quo. Ta obserwacja czy przeczucie są same w sobie dużym osiągnięciem i przyczynkiem do potencjalnych zmian. Żeby jednak do tych zmian doszło, potrzebne jest działanie. Działanie umożliwiające identyfikację rzeczy, które chcemy zmienić i wskazujące drogę jak to osiągnąć. Takim działaniem jest wejście w proces coachingowy.

Zanim jednak osoba która poczuła potrzebę dokonania zmian przejdzie do działania tzn. wejdzie w proces coachingowy – musi znaleźć i wybrać coacha. Stanowi to swoistą ilustrację starego powiedzenia (jakkolwiek niekoniecznie odpowiadającego prawidłowej relacji coachingowej): „kiedy uczeń jest gotowy, pojawi się mistrz”. Kiedy czujesz potrzebę dokonania zmian to znaczy jesteś już gotowy /gotowa na coaching. Rzecz w tym, by tę gotowość przełożyć na znalezienie coacha, osoby, która Cię w tym wspomoże. Co ma stanowić o tym, że zdecydujesz się na spotkanie z takim lub innym człowiekiem? Czym możesz się kierować przy wyborze? Zanim prześledzimy kryteria wspomagających wybór coacha, warto przyjrzeć się czynnikom, które wskazują na to, żeby danego coacha nie wybierać.

Coaching to normalny rynek, rządzony prawem popytu i podaży. Funkcjonują na nim oferujący swe usługi coachowie i klienci wybierający spośród oferowanych najkorzystniejszą propozycję. W Polsce rynek coachingu nie jest w żaden sposób uregulowany. Nie ma żadnych prawnych wymagań co do poziomu kwalifikacji /kompetencji / standardów etycznych (typu ukończone studia w zakresie psychologii, specjalistyczne szkolenia, certyfikacja itd.). Ma to różnorakie konsekwencje. Jedną z nich jest pojawienie się na rynku coachów bez kwalifikacji, którzy tupetem i skutecznymi, niestety, działaniami marketingowymi, zdobywają klientów. To, co później dzieje się z tymi klientami dalece odbiega od standardów etyki pracy coacha, odpowiedzialności za swoje działanie itd., ale… towar (usługę coacha) wydano, klient zapłacił, zwrotów nie ma.

Sytuację tę można metaforycznie przedstawić jako…. zakupy na przedświątecznym jarmarku. Jarmarku, w którym klienci to klienci, a coachowie to zachwalający swój towar sprzedawcy na straganach. Przedświąteczny jarmark to okazja by kupić coś, co nam się spodoba. Nie wiemy, czego konkretnie szukamy, ale liczymy na to, że znajdziemy jakiś upominek, który przypadnie nam do gustu. W dużym stopniu odpowiada to sytuacji osoby, która zaczyna odczuwać potrzebę zmian, łączy to z coachingiem, ale jeszcze nie wie co, jak, gdzie i kiedy. Na jarmarku zatem przechadzamy się, oglądamy i najczęściej bywa tak, że nie do końca pewni czego chcemy, lgniemy do najbardziej pokrzykującego sprzedawcy lub najładniej udekorowanego straganu. Daje nam to wówczas poczucie bezpieczeństwa. Pal sześć jakość „towaru”. Ważne, że ładnie wygląda, świeci się, no i sprzedawca wygląda wiarygodnie. Wszak z wielkim znawstwem opowiada, dlaczego jego stragan jest najlepszy. Kupiony w ten sposób towar może zepsuć się niczym chińska zabawka tuż po powrocie do domu, ale transakcja została zawarta, a na straganie wisi wypisany małymi literkami napis „nie przyjmujemy zwrotów”.

Z coachingiem jest podobnie, tylko że zamiast potrzeby kupna prezentów na święta, klient czuje potrzebę zmiany. I szuka coacha, który mu w tym pomoże, działając dokładnie na tych samych zasadach jak kupujący na przedświątecznym jarmarku. Różnice pomiędzy wyborem coacha a wyborem świątecznego prezentu są jednak znaczące, zwłaszcza jeśli chodzi o konsekwencje. W przypadku zepsutego prezentu świątecznego najgorszym skutkiem będzie niezadowolenie obdarowanej cioci Krysi (ależ proszę cioci! sprzedawca mówił że ta półautomatyczna krajalnica do buraków to najnowsze dzieło sztuki! Powiedział nawet: stejt-of-di-art. No jak po zagranicznemu mówił to przecież musi być dobre!). Wybór niewykwalifikowanego coacha z kolei może mieć długotrwałe negatywne konsekwencje na naszym samopoczuciu i jakości życia. (ujmując to wprost: zły coach zaszkodzi zamiast pomóc).

Coachingowi sprzedawcy, podobnie jak właściciele straganów specjalizują się w chwytliwych nazwach i nawoływaniu klientów. Wiedzą dobrze, że klient szuka w Internecie odpowiedzi i lgnie do najbardziej krzykliwych, oddziaływujących na wyobraźnię haseł. Stąd na rynku wysyp nowych teorii i koncepcji coachingu, od „ognia siły”, poprzez „nową strukturę życia” na „odkrywaniu mocy wewnętrznej” skończywszy. Zgodnie z zasadami NLP najczęściej występującymi (i najlepiej się sprzedającymi) słowami są tu ogień, życie, pasja itd. itp. Do tego wystarczy:

– dorobić stronę internetową z profesjonalnymi zdjęciami i adresem www według schematu imie.nazwisko.pl,

– napisać artykuł lub książkę o swojej nowatorskiej metodzie,

– przedstawić się jak podróżujący w poszukiwaniu mądrości guru (a jak! było się na wycieczce w Grecji, to przecież kolebka filozofii),

– dodać jakiś filmik,

– dodać listę przebytych dwudziestu jednodniowych szkoleń

– określić się jako specjalista w kilkunastu obszarach

– zapewnić że w krótkim czasie osiągnie się wspaniałe rezultaty w rzucaniu nałogów, odkochiwaniu się, wychodzenia z żałoby itd. itp.

….i sposób na przykrycie braku głębokich kompetencji gotowy. A do tego bardzo skuteczne narzędzie marketingowe.

Żeby unaocznić poziom mechanizm wspomnianych „nowych koncepcji”, „nowatorskich metod” i „integracyjnych sposobów” warto pomyśleć o coachingu w kontekście naszej codzienności, tego co nas otacza. To pozwoli na wymyślenie własnej autorskiej i niepowtarzalnej metody coachingowej – wszak każdy może dziś być coachem. Poniżej kilka przykładów.

Wyobraźmy sobie, że idziemy na spacer w zimowy na spacer. Jest nam zimno w głowę. Potrzebna jest czapka. Głowa to przecież kluczowy organ naszego ciała. Czemu więc nie wymyśleć „czapka-coachingu”? Nowatorskiej metody, która pozwoli nam uwolnić nasze myśli od płachty negatywnych emocji i jednocześnie ochroni najistotniejsze dla nas myśli. Można? Można!
Lubisz szybką jazdę samochodem? Trzeba poszukać powiązanych z tą jazdą pozytywów. Adrenalina, wielkie emocje, możliwość odreagowania stresu. Tak! Car-racing coaching, integracyjna metoda coachingu, która pozwoli Ci na odreagowanie negatywnych emocji i dostarczy Twojemu życiu ognia pasji i motywacji! Można? Można!
Chodzenie po górach to częsta metafora coachingu. Wyobrażenie zdobywania niezdobytych do tej pory szczytów, przekraczania swoich barier, wzmacniania swojego wnętrza i pokonywania słabości. Tylko czy „zdobywanie szczytu” podziała na niezdecydowanych klientów? Może nazwa konkretnej góry? A jeśli są słabi z geografii? Średnia-góra-coaching: dla każdego coś miłego!
Tańczysz salsę. Co wtorek chodzisz na zajęcia, dodaje Ci to energii, spełniasz się w tym. Czemu by nie zaproponować klientom salsa – coachingu? Przekraczania własnych ograniczeń przez taniec. Wystarczy do tego dodać kilka aluzji do wykorzystywania stosowanego w psychoterapii nurtu pracy z ciałem – i nowa metoda gotowa! Jeśli do tego np. korzystasz z zajęć na siłowni, możesz pokusić się o zaawansowaną metodę: salsa-siłka-coachingu.
Jak widać, możliwości wymyślania własnych koncepcji coachingu są nieograniczone. Pobawcie się w to na imprezie ze znajomymi – zobaczycie, że dużo łatwiej stworzyć nową koncepcję i ją sprzedać niż zdobyć rzetelne kompetencje (wódka-coaching? czemu by nie?)

Czym zatem kierować się przy wyborze coacha? Optymalny wydaje się tutaj zdrowy rozsądek. Chłodna analiza sytuacji, przyjrzenie się temu, czy to, co tak mnie pociąga w danej ofercie wynika z rzeczywistych kompetencji coachingowych, czy raczej ze skutecznie stosowanych narzędzi sprzedażowych. Świadomość tego, że niektóre trudne sprawy w naszym życiu wymagają czasu, żeby się z nimi uporać i gdy ktoś przekonuje, że poradzi sobie z tym w tydzień czy dzień, to tak naprawdę nas oszukuje. O wiarygodności coacha świadczy też jego certyfikacja w jednej ze światowych organizacji (najbardziej znane to ICF i ICC). Oznacza to bowiem, że taki coach z jednej strony posiada niezbędne umiejętności i spełnia standardy etyczne pracy, a z drugiej – że w procesie akredytacji, ktoś (czyt. asesor) ocenił jego / jej umiejętności. Istotnym czynnikiem jest też superwizja, tzn. fakt, że coach pracuje nad swoim warsztatem i sposobami pracy z klientem z innym coachem posiadającym uprawnienia superwizyjne. Do tego warto zwrócić uwagę na wykształcenie i dotychczasowe dokonania zawodowe coacha. Wówczas, mając to wszystko na uwadze zapytać siebie: czy to mi się przyda? Czy tej osobie mogę zaufać? Czy ta osoba jest dla mnie wiarygodna? Dlaczego? Czy ta osoba ma rzeczywiste kompetencje, czy w tylko w atrakcyjny marketingowo sposób prezentuje średni poziom merytoryczny? Kogo mogę spytać o radę w tym zakresie?

Tego typu pytania pozwolą uniknąć wielu czyhających w Internecie pseudocoachów i pomogą Ci wybrać osobę, dzięki której Twój proces coachingowy będzie wielką BEZPIECZNĄ przygodą.



Dodaj komentarz